"Niechaj to narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy to Słonie i swe Trąby mają"
(Mikołaj Rej - Żywot Słonia poćciwego)
Antyelefantyzm °° ...homo elefantus °° zdradzieccy szamani, zrzeszeni w tajnej loży antyelefanckiej °° wrogie obozy prosłoniarzy i antyelefantów °° homo elefantusy wychodzą z ukrycia °° następca Juliusza Słoniackiego!
Antyelefantyzm... jest zjawiskiem starym jak świat, znanym jeszcze z czasów mamucich. Nie wiadomo, skąd wzięło się to uprzedzenie, próby zafałszowania nie tylko historii, ale nawet tożsamości. Spalono kroniki, ucięto języki wszelakim bajarzom, lirnikom, wajdelotom, zamalowano płótna - słowem, starano się o zniszczenie wszystkich znaków świadczących o istnieniu homo elefantusa. Aby ostatecznie zlikwidować problem Żółtych Słoni, powzięto najlepszą strategię - upotwornienia słoni. Matki zaprzestały grozić niesfornym dzieciom rzemieniem, owsianką i upiorami. Straszakiem stał się dagerotyp Słonia mknącego na welocypedzie! Nie pamiętano już sakralnych słów z mitologii Wybrzeża Kości Słoniowej: "Na początku był Słoń, który wzbił się na strusich skrzydłach w niebo i stał się SŁOŃcem.
Nie wiem, czy wiecie, ale ludzie pierwotni nie byli włóczęgami, jak chcą szalbierczy, zakłamani historycy. Nasi przodkowie prowadzili początkowo osiadły tryb życia. Ale zdradzieccy szamani, zrzeszeni w tajnej loży antyelefanckiej, poczęli rozsiewać plotki, jakoby niepoliczone tabuny, straszliwe hordy Żółtych Słoni zbliżały się, dmąc w swe jerychońskie trąby, aby dopełnić Apokalipsy. Wtedy trakty, ścieżki i gościńce zapełniły się ludzkimi postaciami, stąd Wędrówki Ludów.
Poeci starali się pisać ku pokrzepieniu serc. Któż nie zna pamiętnego dystychu Jana Kochanowskiego? "Gościu, usiądź pod mym liściem, a odpocznij sobie! Nie dojdzie tutaj Słoń cię, przyrzekam ja tobie". Ludzkość podzieliła się na wrogie obozy prosłoniarzy i antyelefantów. Miłośnik Trąbozwierząt, Mikołaj Sęp-Sarzyński, napisał słoniet "O nietrwałej miłości do Słoni świata tego", jego adwersarz Władysław Broniewski kąśliwym piórem agitował: "Bagnet na Słoń".
Co zdecydowało o klęsce Żółtych Słoni? Czy większa siła wrogów, szkolonych w tajnych szkołach Sloniokillerów? Nie, winna była, niestety, ospałość i niezdecydowanie zrodzone w pełnych wątpliwości sercach prosłoniarzy, niewiara w siłę drzemiącą w słoniowatych łydach. Oto Adam Mickiewicz w "Odzie do słoniości" pisał: "O słoniu! Wzleć w rajska dziedzinę ułudy, / Tylko - bój się Boga - schudnij wprzódy" .A przecież - my z niego wszyscy, więc strwożeni prosłoniarze ukryli się w słoniokumbach, schowali trąbę w piasek. Mimo słonich łez wylewanych przez Słonia Trąbalskiego, Żółte Słonie otoczyła zmowa milczenia...
A jednak, powoli, jak przebiśniegi na progu wiosny, przedstawiciele rodzaju homo elefantus wychodzą z ukrycia. Od dłuższego czasu jeden z recenzentów muzycznych ma odwagę podpisywać się swoim prawdziwym nazwiskiem: Tomasz Słoń. Słonisław Barańczak napisał książkę o zasługach Słoni dla ojczyzny - słończyzny - "Bóg, Trąba i Ojczyzna". Czesław Miłosz ogłosił był onegdaj tom poetycki postulujący swobody dla Słoni: "Gdzie Słoń chce, wchodzi i kędy zapada". Homo-elefantusy z orkiestry Czarno-Czarni nawołują śmiało: "Gdzie jest dziewczyna, co trąbę ma, ona mi jedna szczęście da". Wreszcie, w Oleśnie powstała książka "Zostanie po nas Żółty Słoń".
A teraz "Oleska Gazeta Powiatowa" otwarła KLUB ŻÓŁTEGO SŁONIA, czyli SŁONIOWISKO, gdzie publikowane będą nadsyłane wiersze i inne utwory. Gdzie odkryty, być może, zostanie następca Juliusza Słoniackiego!
Anto Bojanowski, Miro Dragon
*czyli manifest.
Potworność spisku °°Chiny ojczyzną antyelefantyzmu °°słoniowym krokiem zbliżają się lepsze czasy?
Niewiedza nie usprawiedliwia. Zwłaszcza niewiedza o historii potwornych matactw wymierzonych w homo elefantusa. Podjęte przez nas badania obnażają całą potworność spisku. Nie uda się wszechobecnym agentom stronnictwa antyelefantów zamazać prawdy!
Część wstrząsających faktów przedstawiliśmy miesiąc temu w artykule "Słoniowisko, czyli co komu w trąbie gra". Szeroko zakrojone badania prowadzone pod kierunkiem Miro Dragona, wybitnego specjalisty słonistyki teoretycznej i historyczno-opisowej, ujawniły nowe okoliczności. Wiele, z pozoru nie związanych zdarzeń, jest elementem spisku wymierzonego w żółte słonie.
Jedną z ojczyzn antyelefantyzmu okazują się być Chiny, gdzie w VII wieku Chińczycy, zazdrośnie strzegący monopolu na żółty kolor, wynaleźli białą porcelanę. Nie miejsce tu, by śledzić dalsze drogi i ścieżki antyelefanckich knowań. Faktem jest, że 1200 lat później K. Irzykowski opublikuje słynny paszkwil "Słoń wśród porcelany", a składy porcelany będą przez lata służyć w celu zohydzania słoni.
Kiedy wraz z końcem średniowiecza wydawało się, że słoniowym krokiem zbliżają się lepsze czasy, niejaki Mikołaj Kopernik "wstrzymał słonie, ruszył ziemię" !!!.
Po wielu latach, w okresie Młodej Polski odważył się odezwać poeta Edward Słoński. Słoński, aktywista Polskiej Partii Słoni (skrót PPS został potem haniebnie zawłaszczony, stąd liczne pomyłki źródłowe) z zawodu dentysta, uratował przed próchnicą wiele słoniowych kłów. Ale jego słoniający się głos (spróbujcie borować słoniowe kły 8 godzin dziennie!) został przesłoniony. Schedę po nim przejął Antoni Słonimski, próbujący przebudzić Żółte Słonie z letargicznego snu, z chocholego tańca: "O szlachetne, dobre i mądre słonie, / podnieście swe trąby, podnieście swe skronie!".
Nic to nie pomogło. Dlatego obowiązek przywrócenia Żółtym Słoniom należnego im miejsca spoczywa na nas. Ach, gdzież następcy Juliusza Słoniackiego!?!
Anto Bojanowski, Miro Dragon
Od dłuższego czasu "Oleska Gazeta Powiatowa" jest trybuną politycznych knowań PPS-u (Polskiej Partii Słoni). Słonie, tak niezgrabnie, jakby były w składzie porcelany, usiłują przypisać sobie zasługi koni. Pomaga im w tym sprzedajny Yahoos, Anto Bojanowski. Panie kolego, pewnych spraw nie możemy przeginać. Koń to nie słoń!
Nie słoń bowiem jest tym żółwiem, na którym wspiera się gmach naszej kultury. To koń, koń i jeszcze raz koń, które to prawdy skutecznie były przesłonięte!!! Konia z rzędem trzeba dać temu, kto przerwie wreszcie zmowę milczenia nad wszelakimi arabami, tarpanami, bucefałami, wałachami i perszeronami [a pegaz to mucha końska? Anto]Niniejszy końspekt ma być końpletnym, końpetentnym końpendium wiedzy o koniu.
Końkretny koń jest bezkońkurencyjny w końkursach, końsekwentnie końfrontujac z rywalami. Nawet po przegranym końtakcie z adwersarzem koń śmiało końtratakuje, jest wtedy bardzo skońcentrowany. Koń ma końskie zdrowie, włosy zaczesuje w koński ogon. Mankamentem jego urody są końskie zęby. [Słoń by się uśmiał. Jonasz]
Koń jest wybrednym końsumentem. Je tylko końcentrat pomidorowy i końfitury. Pije skońdensowane mleko. [A końpotu nie łaska? Anto.]. Konie piją koniaki, a rumaki tylko rum. Koń jest waleczny, w razie końfliktu naradza się w końspiracji, zawiązuje końfederację i walczy z końcerzem w kopycie. Nakłada się wtedy nań końdemnatę, a w razie klęski końfiskuje się mu owies.
Koń jest zwykle ubrany w końtusz i końbinezon. Jest świetnym biznesmenem, końsoliduje się z innymi końmi, tworząc końsorcja, końcerny i końglomeracje. Uciułaną walutę wpłaca na końto. [Bańkowe? A.] Konie o poglądach koniunistycznych pracują kolektywnie w końbinacie. Zdarzają się również konie podejrzanej końduity. Niektóre żyją na końskie kopyto z końkubiną. Korzystają ze środków antykońcepcyjnych, najczęściej z końdomów. Oficjalnie taki koń utrzymuje się z pracy w charakterze końwojenta. Tajemnica poliszynela jest jednak, że taki końtrowersyjny koń wdaje się w końszachty z koniokradami, zbijając majątek na końtrabandzie. Szmugiel przewozi w pysku, korzystając z tego, że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
Zwykły, poczciwy i uczciwy koń pracuje zazwyczaj jako końduktor, skrupulatnie końtrolując bilety. Można go też spotkać w dziale z końfekcją, stojącego za końtuarem. Koniowi słoń nie nadepnął na ucho! Sprawdza się świetnie na końcertach, czy to jako końcertmistrz, czy wirtuoz końcertyny lub końtrabasu. W końserwatorium koń końponuje sonaty, wykorzystując swą ulubioną technikę końtrapunktów. Często można spotkać konia w dyskotece, gdzie stoi za końsoletą. Koń jest świetnym piłkarzem, ma jednak słabą końdycję, a jego kończyny często ulegają końtuzjom. Dlatego rzadko gra w futbol lękając się końpromitacji.
To pierwsza część portretu szlachetnej istoty. To pierwsza część portretu szlachetnej istoty. Ponizej, w części drugiej przedstawiam olbrzymie zasługi końskiego rodu dla nauki i kultury. Bo wcale nie ociężałe stada słoni, dmących w swe jerychońskie trąby powinny stanąć na piedestale ludzkiej cywilizacji!
Mirkoń Dragon
Dopisek Żółtego Słonia: Wiedział, co czyni Xiądz Benedykt Chmielowski zbywając końfabulatorów pogardliwym: "KOŃ iaki iest, każdy widzi". No właśnie. Na razie niech rżą, my słonie cierpliwi.
Tu zajmuję się olbrzymimi zasługami końskiego rodu dla nauki i kultury. Trzeba jednak wiedzieć, że koń nie stroni też od polityki. Jest strasznie końserwatywny, nie odważa się łamać końwenansów, powołuje się często na koństytucję. Niekiedy wprawia w koństernację deputowanych, składając wszystkim w końgresie końdolencje i rozrzucając wkoło końfetti. Na ogół jest końformistą, czeka na sprzyjającą koniunkturę, aby zawrzeć końpromis.
Dlatego sprawdza się w roli końsula.
Zdarzają się jednak wyjątki. koń bywa też kontestatorem, wspierając nurt końtrkultury.
Jest namiętnym gawędziarzem, dlatego trzeba uważać, kiedy występuje jako rzecznik prasowy podczas końferencji prasowej. Wprawdzie łatwo wejść z nim w końfidencję i jest świetnym końpanem, ma jednak wtedy skłonności do końfabulacji.
Jego wiara nie jest głęboka, często decyduje się na końwersję, wyznając grzechy w końfesjonale i oddając się końtemplacji podczas końcelebry. Uczestniczy niekiedy nawet w końklawe, interesuje się też żywo sprawą końkordatu.
Jest wybitny językoznawcą. Zajmuje się problemami koniugacji i koniunkcji. W końwersacjach przestrzega przed końtaminacjami. Nie jest mu też obca literatura. Któż nie zna Końrada Wallenroda, Tadeusza Końwickiego albo samej Marii Koniopnickiej? Mało? A któż nie słyszał o King Końgu czy Końfucjuszu. Koń ma iście koński łeb, w którym potrafi wykońcypować wspaniałe końcepty. Dlatego koń jest koństruktorem wielu machin. To on wynalazł końtener, płytę końpaktową i samochód końbi. Ale największymi jego wynalazkami są: końputery i ponaddźwiękowy "Końkord"
Koń jest nie tylko koństruktorem, ale i odkrywcą. Jako końkwistador odkrył w zamierzchłych czasach końtynent - Amerykę, choć nazwa Końlumbia nie przyjęła się na skutek spisku pewnych żółtych z zazdrości stworzeń. Dziś główne skupiska końskich tabunów znajdują się w Koninie i Kotlinie Końgo. Koń często wije się w końwulsjach. Jest to jednak tylko przemyślny końcept. Podbiega wtedy doń inny koń - izabelowata klacz, a on wyciąga zza podkowy bukiet końwalii i uderza w końkury. [Znamy takiego jednego - Anto & Jon.]
Zdarza się również, że koń jest straszliwie zakońpleksiony. Trzeba mu w takim wypadku prawić końplementy; wyjmuje wtedy swój końterfekt i przygląda się, aż jest w końcu końtent ze swego końturu.
Końkludując:
dziarski dzianet, bachiczny bachmat czy muskający swoim brzuchem trawę mustang stanowią ogromny końtrast z ociężałym stadem słoni, dmących w jerychońskie trąby. Winniśmy to skoństatować, po czym zwołać końsylium i przekształcić Wybrzeże Kości Słoniowej w Krainę Końskiej Podkowy, a Klub Żółtego Słonia w My Little Pony Club!!! I tak do końca świata
Mirkoń Dragon
Dopisek słoniowy: Mirkoń Dragon okazał się Mirkoniem trojańskim na naszym słoniowisku. Jednakże, jak już zauważył Pliniusz, słonie "mają nawet te zalety, które i człowiekowi [a co dopiero koniom!] nieczęsto są dane, mianowicie uczciwość, roztropność, sprawiedliwość". Sprawą końfederaty Mirkonia zajmiemy się więc za miesiąc. Roztropnie i sprawiedliwie.
A poza tym: czyż można wystąpić z hasłem KOŃ na prezydenta??? Wiadomo, że TYLKO SŁOŃ NA PREZYDENTA!
Srodze zbłądziłem, Anto, niech ta moja skrucha
Wybłaga dla mnie łaskę, choć jam jej niegodzien,
Jako żem nie żółty słoń, ale zwykły zbrodzień,
Wnet wyciągnę kopyta, wpierw jednak posłuchaj:
Wiem, że zwiesz mnie mamutem, mając za Judasza,
Lecz nie sam jestem winien zdradliwemu dziełu,
Wepchnęli mnie podstępnie w auto marki Daewoo,
Dręczyli podłym żarciem - wciąż ze smalcem kasza.
Wetknęli biedną głowę w rozgrzane chomąto,
Krzyczeli: "Gdzie masz trąbę, co z ciebie za słoń?!"
Zrabowali w Zurychu moje skromne konto.
Biła od nich niemiła. rzec można - końska woń,
Odbierali telefon, mówiąc z włoska: "Pronto!"
O, Żółty Słoniu, przebacz! Podaj słoniowa dłoń!
Skruszony na sercu
Y wielce nadzieią na win przepomnienie napoion
Mirosław Dragon.
Chociaż jest z niego niezły wiercipięta
Mógłby żółty słoń iść na prezydenta,
Wprawdzie niektórzy go maja za męta,
Byłaby więc droga kariery dość kręta,
Pomogłaby jednak kiszona mięta
I chustka na czoło - zwilżona i zmięta.
Większość narody jest lekko stuknięta,
ŻE NIE CHCE MIEĆ SŁONIA ZA PREZYDENTA.
To jest Polaków achillesowa pięta,
Ze lubią słonie tylko od święta.
Na tym zakończę ten mój elaborat:
STWÓRZMY SŁONIOWI PRĘŻNY ELEKTORAT!
Przeczytaj, co pisała o tym prasa...
Anonimowa poezja polityczna dawnych wieków doczekała się opracowań, omówień i antologii. Tworząc "Antologię anonimowej poezji politycznej przełomu XX i XXI wieku" nie będzie można pominąć tekstu, który dotarł do nas w ostatniej słoniowej poczcie (Panu Listonoszowi dziękujemy za dostarczenie do rąk własnych starszego słonisty!!!). Nasz apel "STWÓRZMY SŁONIOWI PRĘŻNY ELEKTORAT" nie pozostał bez echa. Pieśń pochwycił lud pracując miast i wsi, wszyscy ci bezimienni żeńcy skąpani w strugach zimnego deszczu / w wysychający w słonecznych skwarze / przymarzający w kopnym śniegu* - oni, prosty lud, a także świadoma część inteligencji - wszyscy oni podjęli pieśń wajdeloty [OGP 6(20)/2000]. I z tego ducha powstał anonimowy utwór, nadesłany nam przez twórcę o pseudonimie Mar-mi. Korespondencie - dziękujemy. (Jonasz)
*Wybrać wersję stosowną do pory roku, która wypadnie w sierpniu
Odezwa do ŻÓŁTOSŁONIOWCÓW
Aby słoniowi stworzyć ELEKTORAT
Niechaj kto może pisze ELABORAT!
Wszak każdy Polak to zapamięta,
gdy zagłosuje na prezydenta,
że lepiej wybrać ŻÓŁTEGO SŁONIA
niż byle jakiego ludzkiego gamonia!
Nasz słoń jest potężny, słoniowe ma plecy
i byle mu koza w rzędzie nie zameczy.
Gdy słoń swą żółtą pozdrowi cię łapą
to nawet narodu ta część stuknięta
wybierze słonia na prezydenta.
Uznajcie, proszę, te argumenta!
Wybierzcie SŁONIA na prezydenta!
Mari-mi